Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabloid. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tabloid. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 sierpnia 2014

Hiszpańska Inkwizycja

Męczennica fanatyzmu (fotograwiura ze zbiorów Biblioteki Kongresu - ok. 1901 r.)
Pod koniec lipca w Cudkowie, w gminie Dąbrowa Zielona, pies policyjny wytropił krzyż metalowy w szopie. Póki Halina K. go nie odpiłowała, stał na jej ziemi.

Rzeczniczka policji oświadczyła, że kobiecie grozi kara więzienia do lat pięciu. Zarzutu jak dotąd nie postawiono, a prokuratura bada, czy policja wkroczyła na posesję bezprawnie.

"Policja na usługach bab jęczących pod płotem!" - zakląłem. - "Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji!"

Ale kiedy odnalazłem w Youtubie ten genialny skecz Monty Pythona już nie byłem zły i znowu zaśmiewałem się do łez.

Śmiejmy się, nie wiadomo jak długo potrwa nasz świat (zapiszę kwestię kardynała Ximeneza jak wiersz):
Nikt nie spodziewa się Hiszpańskiej Inkwizycji
Nasza metoda to
Zaskoczenie i strach
Dwie metody
Strach i zaskoczenie
I skuteczność
Trzy metody
Strach
Zaskoczenie
Skuteczność
I fanatyczne oddanie papieżowi
Cztery
Nie
Wśród naszych metod
Wśród naszych metod
Są strach
Jeszcze raz...

wtorek, 23 lutego 2010

Pan Gon-Med nalewa

 Leonard Karsakov [1941]
Smutek wyziera w blogu z każdego kąta przemieszany niejednokrotnie z beznadzieją. Jednak dość już tej melancholii, dość nostalgii i za przeproszeniem poezji.
Precz z fałszywą ułudą sceniczną, pozostawiającą wiele do życzenia. Nie zaciemniajmy horyzontów myśli współczesnej. Na przykład Majewski. Nie zaciemnia. Zerwijmy z tym chwiejnym balansowaniem na krawędzi egzystencjalizmu i wegetarianizmu. Skończmy, skorygujmy i skonfrontujmy. Na przykład Majewski. Skończył, skorygował, a teraz konfrontuje.
Wiesław Dymny, Na przykład Majewski (Piwnica pod Baranami)

Zajmijmy się czymś zdrowym. Ten plakat jest bardzo ładny i pomysłowy gdyż przedstawia człowieka co się nazywa Gon-Med (35 l) i jest wylepiony z ogłoszeń medycyny niekonwencjonalnej. To wciąż niedoceniona i bardzo zdrowa gałąź medycyny, ponieważ stosuje składniki naturalne, a one są zdrowe. Pan Gon-Med nalewa sobie na pewno bardzo naturalną miksturę i zaraz będzie czuł się zupełnie dobrze.

Ten plakat mówi nam też, żeby nie wierzyć homoseksualistom ani doktorowi Kaczorowi, bo to jest syf, ale udać się do doktora Gonorrhea, a jeśli ktoś potrzebuje szybko, to do jakiegoś miejscowego zdrowego oficera.

czwartek, 4 lutego 2010

Naukowo

W październiku, uwiedziony oznakami nieuchronnej jesieni, zaniedbałem się i nie przedstawiłem nagród IgNobel. Te pozornie zabawne nagrody przyznawane są prawdziwym naukowcom, ale także politykom i wynalazcom, którzy w oryginalny sposób przyczyniają się do postępu wiedzy. Oto przegląd co ciekawszych nagród z ostatnich dwóch lat, zubożony refleksją korespondenta.

W dziedzinie ekonomii nagrodę otrzymali Geoffrey Miller (wydany był u nas jego „Umysł w zalotach”) i inni naukowcy. Udowodnili oni, że tancerki egzotyczne zarabiają więcej (ściśle rzecz ujmując, dostają większe napiwki), gdy są w szczytowym okresie płodności.
Sprawa jest delikatna i niezbyt zręczny komentarz mógłby narazić korespondenta na zarzut seksizmu. Powiedzmy, że mamy do czynienia ze sprzężeniem: zwiększone prawdopodobieństwo prokreacji samoistnie zabezpiecza się ekonomicznie.
W dziedzinie weterynarii nagrodę przyznano naukowcom z Newcastle University, którzy dowiedli, iż krowy obdarzone imionami dają więcej mleka niż te bezimienne.
Myślę, że wnioskowanie nie jest precyzyjne. Fakt, iż krowy mają imię, dowodzi większej ogólnej dbałości i akceptacji i z nich ta zwiększona mleczność.
Farmacja. Profesor Dan Ariely z Massachusetts Institute of Technology udowodnił, że psychologiczna skuteczność nieskutecznych z natury lekarstw (placebo) zależna jest od ich ceny. Te droższe leczą lepiej.
To bardzo smutna konstatacja, która w daleką przyszłość odsuwa marzenia idealistów o zrównoważonym rozwoju i umiarze w konsumpcji. Zawsze będziemy chcieli mieć lepsze, to znaczy droższe i zawsze będą ci, którym się będzie opłacało zamotać nam w głowie.
W dziedzinie archeologii nagrodę przyznano Astolfo Gomes de Mello Araujo i Jose Carlos Marcelino. Stwierdzili oni ponad wszelką wątpliwość, że pancerniki mogą wypaczyć historię, mieszając zawartość archeologicznego wykopaliska.
Brakuje mi tu mądrego komentarza. Mogę tylko ubolewać
Pokojową nagrodę IgNobel otrzymali uczeni szwajcarscy, którzy próbowali znaleźć szczęście w nieszczęściu. Rozstrzygnęli, czy lepiej być uderzonym w głowę pustą czy pełną butelka piwa. Wykazali, że lepsze, bo o 25% procent słabsze, jest uderzenie butelką pełną.
Wydaje się, że w tym wypadku rozważania Szwajcarów są czysto teoretyczne, gdyż nie mamy wielkiego wpływu na wybór butelki, ale oczywiście mądrzejszej głowie jest łatwiej.

poniedziałek, 1 lutego 2010

3 kg mrówek faraona

Kiedy władza ludowa ostatecznie wygrała w 1949 r. bitwę o handel, niewidzialną rękę rynku zastąpiła „Książka życzeń i zażaleń”. Polegało to na tym, że personel sklepu miał obowiązek na żądanie klienta wydać książkę, a ten wpisywał tam swoje uwagi w dwóch egzemplarzach (przez kalkę). Pod tym wpisem kierowniczka zamieszczała swoje wyjaśnienie i kopię wysyłała do władzy wyższej. Władza ustosunkowywała się do sprawy w piśmie do klienta, dołączając wyjaśnienia kierownictwa sklepu.

Ośrodek Karta i GW opublikowały co smaczniejsze fragmenty wyjęte z tej olbrzymiej korespondencji. Przytaczam trzy wpisy, z lat 1983-84. Poruszająca jest zwłaszcza historia druga, w której odpowiedź kierowniczki z talentem oddaje tragizm i komizm tamtych czasów. Właściwie to "Miś" niewiele przesadził.
Klient: Zamiast 3 kg cukru ekspedientka sprzedała mi 3 kg mrówek faraona. - (podpis nieczytelny)
Kierowniczka: Klient był w stanie nietrzeźwym.
-----------------------
Klientka: Nie chciano mi sprzedać szampana, choć pijanemu jegomościowi sprzedano w tym czasie wino. Dlaczego? Bożena.Z.
Kierowniczka: Zacznę od początku. O godzinie 14 przywieziono do naszego sklepu cukier, który miał być sprzedawany bez kartek. Wieść szybko rozeszła się po mieście i spowodowała szturm. Do godziny 18 sprzedaliśmy 4 tony. Na moich oczach rozgrywała się prawdziwa bitwa. Jednocześnie musiałam policzyć utarg. W tym kotle wywiesiłam kartkę jakąkolwiek, nie patrząc nawet, co tam napisane, że przerwa albo remanent, i uciekłam na tyły na zaplecze. Była godzina 18:50, kiedy do mojego pokoju wszedł pijany olbrzym. Domagał się wina. Nie targowałam się, bo na biurku miałam rozłożone 13 milionów. Podałam mu butelkę. Zobaczyła to klientka, której obsłużyć już nie mogłam, i wpisała się.
-----------------------
Klient: Zakupiłem napój Orsi i w smaku poczułem, że był sfermentowany. Data produkcji na etykiecie wskazywała wrzesień, a więc trzy miesiące temu! Przy trwałości 8 dni! Jednak kierowniczka i ekspedientka stwierdziły, że jeśli napój mi nie smakuje, to widocznie nie chciało mi się pić. Uprzejmie proszę o pilną odpowiedź, abym mógł ją umieścić w najbliższym numerze prasy konsumenckiej. - Stanisław Sz.
Kierowniczka: Wydaje mi się, że klientowi po prostu nie odpowiada smakowo napój Orsi. a co do daty ważności - producent nie etykietuje butelek na bieżąco, gdyż ma trudności z etykietami, i daje stare, ze starą datą, choć napój jest świeży. Klient nie pozwolił sobie tego wytłumaczyć, zaczynając od słów "pani psi obowiązek", i złośliwie się wpisał.

piątek, 22 stycznia 2010

List z fiołkiem


ill. America''s Yesterdays, autor nieznany
Wypełniając życzenia Miłych Czytelniczek zredagowałem dziś łagodny tabloid,  wykorzystując tekst Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego, jeden z "Listów z fiołkiem" oraz stare fotografie.

Szanowny Panie Redaktorze!

STRASZNE DZIECI

W nowojorskiej klinice położniczej „Stork Merry Stork” niemowlęta, rzekomo wskutek zbyt małych przydziałów, podniosły otwarty bunt, wspólnymi siłami pobiły naczelnego lekarza i podczas silnego mrozu wyszły na ulicę, przeziębiając się śmiertelnie. Bez komentarzy.

autor nieznany, aktorka, fotografia 1855-1865
14-letni Hubert R. wyszedł z domu i nie wrócił. Po tygodniu znaleziono go w apartamentach pewnej aktorki. Aktorka tłumaczyła się, że Hubert zrobił na niej wrażenie dojrzałego człowieka, ponieważ miał świetnie przyklejone wąsy i brodę. A przecież niemożliwe, Panie Redaktorze, żeby stara aktorka nie znała się na trykach charakteryzacyjnych!

autor nieznany
Jean Duval, znany francuski poeta, ruralista sentymentalny, został doprowadzony do rozstroju nerwowego przez grupę dzieci szkolnych, które systematycznie, z nieopisanym okrucieństwem wyszydzały jego wiersze i prozę.

autor nieznany, fotografia 1909 - 1930
W mieście Red Tape (Australia) dziewięcioletnia Margaret Lawson mimo najlepszego przykładu ze strony bogobojnych rodziców (ojciec jest pastorem i kierownikiem lokalnej Ligi Wstrzemięźliwości Tytoniowej) kłamie od rana do wieczora, oszukuje koleżanki i znęca się nad zwierzętami.

Bencke & Scott,Wierny stróż, ok. 1871
Hieronim Bożuchowski, dziesięcioletni cynik, oświadczył przerażonym rodzicom, że ma zupełnie inny światopogląd, zmienił nazwisko na Kozubski i wyprowadził się z domu.

fot. Frederick De Bourg, strażak, 1850-1860
Maciej Ryba, syn zasłużonego trębacza z Wieży Mariackiej, dolał ojcu przed występem spirytusu denaturowanego do porcelanowej filiżanki z herbatą, w związku z czym nieszczęsny ojciec przez szereg godzin wygrywał zamiast tradycyjnego hejnału nieprzyzwoitą piosenkę „Wszystkie rybki śpią w jeziorze”.

***
Przykładów takich mógłbym niestety podać jeszcze setki.

Karakuliambro

czwartek, 21 stycznia 2010

Tabloid "Drapak"

Pierwszy etap porannego spaceru to stacja benzynowa, gdzie kupuję gazetę. Spoglądam na krzykliwe tytuły tabloidów:
Zła kochanka zabiła tłuczkiem do kartofli - to "Fakt".
Niżej:
Ale Zdzisiek nikogo nie chciał słuchać, bo był zakochany. Bez pamięci. Znosił wściekłe ataki konkubiny i ukrywał siniaki przed światem. Za swą ślepą miłość i wierność zapłacił życiem.
Sprawa raczej nie do śmiechu, a jednak jakieś to niepoważne.
Zerkam na konkurencję. "Super Ekspres" pisze:
Doda i Nergal: Ślubu nie będzie!
Zatrważające wieści dotarły do nas zza oceanu. Adam Nergal Darski (33 l.) chce się wymigać od ślubu z Dorotą Dodą Rabczewską (26 l.).
Też niewesoło, bo w końcu życie uczuciowe i osobista pomyślność ma zasadnicze znaczenie. A jednak jakoś nie martwię się. Już bardziej mnie porusza ta rodzinna makabra w 5 aktach na okładce angielskiego tygodnika "The Illustrated Police News" z roku 1874 (powiększcie). Matka otruta i uduszona przez własne dzieci.

To w tamtych czasach Sienkiewicz pisał w powieści "Bez dogmatu":
Nie lubię prasy i uważam ją za jedną z plag trapiących ludzkość. Szybkość, z jaką zaznajamia ludzi z wypadkami, równoważy się pobieżnością informacyj, a nie wynagradza tego niesłychanego zbałamucenia opinii publicznej, jakie każdy, kto się nie uprzedza, musi dostrzec. Dzięki gazetom zanikł ten zmysł, na mocy którego ludzie odróżniali prawdę od fałszu, zanikło poczucie słuszności, poczucie prawa i bezprawia, zło stało się bezczelnym, krzywda poczęła przemawiać językiem sprawiedliwości, słowem: ogólna dusza ludzka stała się niemoralną i oślepła.
Ma rację nasz Noblista, ale z drugiej strony minęło sto kilkadziesiąt lat, a ludzkość jakoś żyje z tą oślepłą i niemoralną duszą i świat nie wydaje się dużo gorszy niż w XIX wieku. Mimo że gazety się nie zmieniły.

Mój "Słowobraz" to też tabloid. Wiadomości są krótkie, choć nie zawsze najnowsze. Na pewno jednak odwołują się do emocji czytelnika.

Czytam wiersz Harasymowicza "Życiorys". Może powinienem zmienić nazwę bloga na "Drapak"? To dobra nazwa dla tabloidu.
Nawet nie wiem
jak tam sprawy
za lasem

Rano wstaję
poemat chwalę
biorę się za słowo
jak za chleb

Nie zważam na mody
byle jakie

Piszę wyłącznie
uczuć starym
drapakiem
 
blogi