czwartek, 16 lutego 2012

Słodki terror

Hovawart Buba
Zwykle w połowie lutego ma się jej już dość, ale w tym roku tak długo był tylko mróz, że kiedy przyszła ta dostojna biała, chciałoby się, żeby pobyła trochę.

Buba kocha śnieg i hasa jakby była szczenięciem. Trochę się o nią martwimy, bo ma wyraźnie przeciążoną przednią łapę. Liczę się z tym, że od wiosny zostaną nam spacery tylko piesze. W końcu przeliczając na lata ludzkie, piękna księżna von Hovawart dobiega pięćdziesiątki.
Nie wiem, czy to ten sam, ale co roku jakiś kwiczoł szuka zimą wsparcia. Parę kilogramów jabłek poszło w te mrozy, a dopiero wczoraj, kiedy spadł tęgi śnieg, porzucił konwenanse i pozwolił się sfotografować.

Potrafi metodycznie wydrążyć całą polówkę jabłka, aż zostaje tylko łupina. Gdy nie ma nowej dostawy, wydziobuje ją od środka zostawiając coraz cieńszą obrączkę, w końcu i ta znika. Wtedy kiwa się na poprzecznej gałęzi i znacząco spogląda w stronę domu. Z ochotą poddaję się temu słodkiemu terrorowi.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

 
blogi