niedziela, 22 lipca 2012

To idzie młodość

Po dziesięciu latach szybko gaśnie we mnie entuzjazm, że skoro jesteśmy w Unii Europejskiej, to już wszystko będzie wspaniale. Teraz ona sama znalazła się na rozstajach, a i u nas sprawy nie wyglądają cudownie. Choćby ostatnie wieści o tej ludowej strefie państwowej, co wprawdzie nie jest szara, ale wystarczająco haniebna. Chyba nie taką przemianę kołodziejów miał na myśli Norwid.

A przecież wartościową mamy młodzież, tyle, że się do polityki nie garnie. Nie cała, na szczęście. Czy ktoś pamięta Studniowych Cwaniaków? Dziś już mają dni 268 i chociaż zasadniczo bardzo im się świat podoba, to nie zamierzają zgadzać się na wszystko (proszę zwrócić uwagę na tytuł książki). W nich tylko, w Jasiu i Teresce jedyna moja nadzieja: on przemyśli wszystko, a ona zrobi. Ten, kto zna Zizzi, wie, że zrobi na pewno.

Ta piosenka ma dokładnie 60 lat. Byłby czas spojrzeć na tamtych ludzi z miłością, przypomnieć sobie śliczną Lidię Korsakównę i jej wzruszające: "Maryśka, Warszawa!".
Co tak dudni, co tak grzmi?
Niebo huczy, ziemia drży.
Czy wichura groźna dmie?
Czy to burza idzie? Nie!
To idzie młodość, młodość, młodość
I śpiewa: Być murem, piosenką jak wiatr
I spadnie jak burza,
Jak w maju ulewa
Po której odradza się świat.
Dla budowy młode dłonie,
Dla budowy młoda myśl.
Potrafimy jutro bronić
Tego, co tworzymy dziś.
To idzie młodość, młodość, młodość
I śpiewa, bo ona odrodzi świat.
To idzie młodość (muz. Tadeusz Sygietyński, sł. Ludwik Starski), piosenka z filmu „Przygoda na Mariensztacie”, reż. Leonard Buczkowski.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

 
blogi