piątek, 16 kwietnia 2010

Nie ma czasu

Wróciłem ze spaceru trochę po szóstej i zobaczyłem płomień. Wiedziałem, że nie ma czasu, że to będzie moment, najwyżej pół minuty.

To wschodzące słońce wysłało płonącą strzałę pomiędzy chmurami a drzewami, garażem sąsiada po przekątnej a domem sąsiada z naprzeciwka, pod brzozą, co rośnie tuż koło domu i pod uniesionymi na szczęście żaluzjami. Doleciała strzała i zapaliła jabłka.

Nie było czasu, wbiegłem po schodach i zabrałem aparat, zbiegłem, wróciłem po kartę pamięci. Zapomniałem statywu, bo w tym ćwierćmroku ekspozycja musiała trwać  aż 1/4 sekundy. Nie było czasu: znieruchomiałem, wstrzymałem oddech i nacisnąłem na guzik.

Słońca wystarczyło na pięć zdjęć. Wszystkie poruszone, a w dodatku na wierzchu sterczy jabłko najbrzydsze. To z powodu przysłaniającej niekiedy urodę życia kobiecej praktyczności: żeby zjeść je pierwsze.

Nie da się powtórzyć, bo jutro, jeśli nawet nie nadciągnie ciemna wulkaniczna chmura, słońce wzejdzie paręnaście centymetrów bardziej na północ i płonąca strzała trafi w jakieś drzewo albo komin.

Daję ten obrazek i piszę nie dlatego, że to specjalnie ładne, ale po to, żeby przekonać tych, którzy nie wierzą, że nie ma czasu, że trzeba łapać chwilę, co jest piękna i na zawsze mija.

3 komentarze:

  1. wbiegłem do kiosku po baterie, do piwnicy po śrubkę i na bazarek po jabłka, trwało to najwyżej ułamek sekundy

    OdpowiedzUsuń
  2. Dosyć zgrabna drwina, ale gdy się spojrzy, że ona zza ciemnych okularów i z kabaretowego profilu, to wygląda na skłonność do zabawy cudzym kosztem.

    OdpowiedzUsuń
  3. zastanawiam się nad tym kosztem i nie mam pojęcia, jak go zmierzyć, czyżby jakaś dziewczyna z Matrixa była w stanie zdewaluować twórczość artysty, na którą samą ją nie stać?

    OdpowiedzUsuń

 
blogi